Skocz do zawartości


Zdjęcie
- - - - -

ZZR Jaguar - odrodzenie


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
1 odpowiedź w tym temacie

#1 Slovakov

Slovakov

    Wtajemniczony

  • Members
  • 1755 postów

Napisano 14 sierpień 2012 - 23:01

Przeszło 15 lat minęło od kiedy ostatnio oglądał światło dzienne. Kiedy został porzucony w ciemnej, zatęchłej komórce, nie bł już w najlepszej formie, a i warunki jego przymusowej hibernacji nie przysłużyły się do poprawy jego wyglądu. Cóż, "czuł się niewyraźnie", ale nie beznadziejnie. Jaguar to silne stworzenie, do tego zahartowały go długie lata, które spędził przemierzając szosy, a często i bezdroża komunistycznej Polski. Dlatego teraz mimo licznych uszczerbków, bezwładnych kończyn i zszarganych nerwów, to co najważniejsze, czyli głowę i serce ma sprawne i mocne. I choć powrót do formy będzie długi i wyczerpujący,nie ma wątpliwości, że jest w stanie znów stanąć na nogi w swojej pełnej krasie.

A wracając do rzeczywistości: postanowiłem odrestaurować starą szosówkę taty tak, by jak najlepiej wpasowywała się w klimat wczesnych lat '70, z których najprawdopodobniej pochodzi rama. Przez lata rower przeszedł wiele i ciężko znaleźć jakiekolwiek oryginalne elementy, więc tym bardziej byłbym wdzięczny za podpowiedzi, co do niego wsadzić. Oto czego dowiedziałem się o historii i specyfikacji tego komunistycznego pomiotu:

Rama i widelec: ZZR Jaguar albo Huragan, nie idzie poznać, ale z przekazów ustnych wynika, ze to ten wyższy model. Jeśli tak jest to chyba z późniejszych lat produkcji. Na oryginalnym lakierze są co najmniej 2 warstwy naniesione później. Na mufkach i elementach widelca, które niegdyś były chromowane, teraz też leży jakiś lakier z Castoramy. Rama jest w rozmiarze 56cm i na razie nie wygląda na specjalnie doświadczoną przez te wszystkie lata używania i nieużywania. Zobaczymy co będzie ja zdrapię lakier...

Koła: Są raczej oryginalne, na piastach ZZR, 36 stalowych szprychach i aluminiowych obręczach pod szytki. Szytki są jednak dużo nowsze, prawdopodobnie kupione już za mojego życia Tufo szerokości 22mm. Nie trzymają już jednak powietrza, a klej dawno przestał bezpiecznie trzymać je na obręczy. Tylna piasta działa jak należy, z przedniej został tylko korpus, oś i zacisk, połączone jakimiś losowymi nakrętkami. Przy odrobinie szczęścia uda się ją odbudować.

Napęd: Korba i support od nowości nie był wymieniane (o zgrozo!). Korba ZZR z zębatkami 50 i 46z trochę mnie niepokoi. Jest mocowana na kliny, nieruszane od nowości. Tata wspominał, że już kiedy dostał ten rower (koniec lat 80tych) chciał ją wymienić, ale kliny nie ruszyły. Będzie z tym trochę siłowania.
Kaseta, czy raczej wolnobieg był wymieniany ok. 20 lat temu. Jest 4-rzędowy, o zabójczej rozpiętości 14-20z :D. Ponoć w oryginalnych Jaguarach wolnobiegi były 5-rzędowe, ale niestety nie wiem jaki tam był wcześniej. O łańcuchu nie wiem absolutnie nic, prócz tego, że zerwałem go podczas jedynej przejażdżki, w ciągu ostatnich kilkunastu lat.
Biegi zmieniane są przerzutką Shimano FE z przodu i SunRace 425 z tyłu, przy pomocy manetek XB3. Tylko manetki są tu oryginalne, a linki chyba nigdy nie były zmieniane. Jedna wręcz wprasowała się w manetkę i nie da rady jej wyciągnąć, chyba, że rozwiercę otwór. Przyjemnym smaczkiem, jaki odnalazłem przy manetkach była obejma z przelotką Campagnolo, trochę przyrdzewiała, ale zawsze miło wyglądająca. ;)
Oryginalne są chyba za to pedały, nawet gdzieś mam do nich noski.

Hamulce: Z przodu jest zacisk Weinmann Type 730, datowany według internetu na wczesne lata siedemdziesiąte, ale raczej nie fabryczny, Fabryczny jest tylny hamulec ZZR, na którym napisy są już jednak ledwo widoczne, oraz klamki ze strasznymi luzami.

Kokpit: Tutaj jedyna szansa na oryginalność to sztyca, chociaż i tu nie am pewności. Ot stalowa rurka średnicy ok. 26mm (nawet nie mam jak zmierzyć, bo zepsułem suwmiarkę :D). Siodełko było też wymieniane przez tatę co najmniej 2 razy, a aktualne, mimo, że jest tylko plastikową skorupą, jest niemiłosiernie ciężkie.
Kierownica i mostek to wytwór wczesnych lat '90 o kuszącej nazwie Sake Custom. Mostek jest strasznie zapieczony w widelcu i prawdopodobnie pęknięty, a i kierownica mimo, że jest w niezłym stanie, psuje klimat roweru. Stery są fabryczne, podobno o dość niestandardowej średnicy osadzenia.
O dziwo, choć cały rower to czterdziestoletnia kupa stali, waży on tylko 10.65kg. Był to dla mnie na prawdę zaskakujący wynik, który tylko przydał uroku temu staremu złomowi.

Jak widać niewiele się ostało części fabrycznych, a to co jest, wymaga gruntownej renowacji. Będę Wam więc bezgranicznie wdzięczny za wszelkie rady dotyczące lakiernictwa, odrdzewiania, doprowadzania do połysku, czy części z epoki, które powinny znaleźć się w tej ramie.
Ok, trochę się za bardzo rozpisałem, ale w nagrodę za przebrnięcie przez efekty mojej chorej weny, możecie podziwiać ten emerytowany krążownik polskich szos, w kilku detalach. (więcej zdjęć zrobię przy okazji i lepszym świetle)

Załączony plik  DSCF4864.jpg   197,53 KB   344 Ilość pobrań

Załączone pliki


Użytkownik Slovakov edytował ten post 18 sierpień 2012 - 13:29

"Autor oświadcza, że wynikające z wypowiedzi podobieństwo niektórego do wszystkiego i niczego jest przypadkowe i wynika z tego i tamtego. Dlaczego? Żeby było wesoło."
A na tym autor jeździ :D

#2 Vertus

Vertus

    Dumny Forumowicz

  • Members
  • 448 postów

Napisano 15 sierpień 2012 - 08:21

Sądzę, że siodło na 5 zdjęciu jest na wysokości mojej klatki piersiowej ;p




Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych