Skocz do zawartości


Zdjęcie
- - - - -

[Amortyzator] RST First Platinum RL(D)


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
4 odpowiedzi w tym temacie

#1 swierzak

swierzak

    Moderator

  • Members
  • 1757 postów

Napisano 25 grudzień 2011 - 19:30

Dane omawianego pacjenta:

Średnica koła: 26"
Przeznaczenie: XC
Skok: 100mm
System amortyzacji: olej (P) / powietrze (L)
Tłumienie: olejowe OCR2
Regulacje: naprężenie wstępne, tłumienie odbicia, tłumienie kompresji, blokada skoku
Rura sterowa: 28,6*240*0 mm, aluminium 7050
Korona: aluminium
Golenie wewnętrzne: 30 mm, aluminium 7050, anodowane
Golenie zewnętrzne: magnez
Rozstaw goleni: 130 mm
Mocowanie hamulców: tarczowe (post mount)
Zalecany maksymalny rozmiar tarczy: 180 mm
Waga (z standardową rurą sterową i manetką): 1,58 kg <<real
Uwagi: regulowana dźwignia blokady skoku

Dołączona grafika

Przedmowa:

Widelec zdecydowałem się kupić pod koniec marca 2011 roku z czystego zapotrzebowania ponieważ mój poprzedni "zwykły" First Air uległ awarii, którą można powiedzieć sam spowodowałem. Perypetie przed wyborem można prześledzić w tym temacie. Jako, że poprzedni First nie sprawiał mi problemów podczas swojej eksploatacji zdecydowałem się na jego najwyższy wariant - model First Platinum RL(D) z manetką w kolorze białym. Jako, że Velo tamtego czasu miało wyprzedaż udało mi się go kupić za 800zł w autoryzowanym sklepie w moim mieście.

Pierwsze wrażenia i montaż:

Amorek wyciągnięty z paczki wyglądał na bardzo delikatny. Montaż przebiegł bez żadnych zakłóceń. Po chwyceniu do rąk zaraz rzuciła się w oczy jego niska masa. Zaraz jak to zwykle w moim przypadku poleciałem go zważyć: 1.58kg z nieprzycinaną sterówką i manetką robi wrażenie. Gdyby amorek był bez manetki i przyciętą na mój wymiar rurą masa wynosiłaby poniżej 1.5kg a to już naprawdę waga lekka. Lecz nie samą masą biker żyje. Jak wiadomo po widelcu należy też spodziewać się dobrej pracy, sztywności i bezawaryjności. Jak było w tym przypadku?

Praca i eksploatacja:

Już w pierwszy dzień zrobiłem na nim ponad 40km po samym mieście :) Praca z początku była dla mnie imponująca. W stosunku do mojego pierwszego Firsta wiele chętniej łykał wszystko co napotkał na drodze. Nie był obojętny na wszelkiego rodzaju przeszkody od tych najmniejszych po większe dziury i dołki. Prace ogólnie można określić jako czysto progresywną. Amorek nie wykorzystywał często pełnego skoku i przy pewnej wartości ugięcia znacząco się utwardzał co we mnie wywoływało dość mieszane uczucia. Słyszałem głosy, że jego praca przypomina R7 ze starszych lat. Niektórym może to pasować jednak jeśli ktoś jest przyzwyczajony do liniowości pracy Fox'a będzie zapewne zawiedziony. Kwestia ustawienia go pod siebie tez sprawiała mi czasami problemy. Nie dało się go ustawić tak aby wykorzystywał większą wartość swojego skoku a jednocześnie nie dobijał do końca. SAG ustawiałem zwykle na ok. 10-15mm. Przy takich ustawieniach miał dość sportową charakterystykę działania. Pracował dopiero przy większych przeszkodach a przy okazji nie bujał aż nadto co przy ściganckim użytkowaniu na maratonach czy XC jest dość mile widziane. Z czasem jednak jego praca ulegała pogorszeniu. Jak się okazało przez bardzo zabrudzone uszczelki przeciw-kurzowe. Po wyczyszczeniu wszystko wróciło do normy. Aż do czasu pierwszej awarii, która nastąpiła po dwóch miesiącach użytkowania widelca (800km). Mianowicie komora powietrzna stała się nieszczelna. Amorek puszczał powietrze i konieczne było pompowanie komory co ok 4 dni. Spotkałem się z opinią, że powinienem dolewać co 1500km przebiegu 5ml oleju 15W do komory powietrznej i sytuacja by nie miała miejsca. No cóż - producent w manualu nic o tym nie wspominał. Velo szybko uporało się z naprawą i chwała im za to, że czują się odpowiedzialni za swoje produkty.

Po naprawie wybrałem się 10 lipca na swój pierwszy górski maraton do Piechowic. Był to prawdziwy sprawdzian wytrzymałości dla RST, który zdał na 5. Szybkie górskie zjazdy, prędkość nierzadko przekraczająca 60km/h były momentami, w których poczułem że żyje ;) Widelec ani razu nie dał mi powodów do obaw. Końcówka maratonu była bardzo ciężka dla sprzętu, który był pode mną. Nie oszczędzałem go choć trochę. Dostał naprawdę niezłe baty. Świadczyć może o tym fakt, że wjeżdżając za linie mety miałem przebite obie dętki na szczęście powietrze uciekło dopiero jak wsiadałem na rower po uzupełnieniu prowiantu przy stoisku. Kilka słów o blokadzie skoku z regulacją kompresji. Jest to jedno z urządzeń które wspominam najlepiej. Wygodna, nie zacinająca, ergonomiczna i bezproblemową blokada z 6-stopniową regulacją tłumienia kompresji za którą już tęsknie w mojej obecnej Rebie. Kompresja bardzo przydała się na kliku górskich podjazdach gdzie pewien zakres pracy był dopuszczalny lecz nie pożądanym zjawiskiem było bujanie. Ot taki złoty środek :P

Troszkę nt. sztywności całej konstrukcji - widelec ze względu na swą konstrukcje (golenie 30mm) i niską masę nie należał do zbyt sztywnych. O ile sztywność na boki nie pozostawiała wiele do życzenia to niska sztywność przód/tył przy hamulcach SLX na tarczach 160mm troszkę dawała się we znaki. Przy mojej masie 72kg nie było na szczęście tragedii.

Przy dalszym użytkowaniu widelca miała miejsce jeszcze jedna awaria. Drugi problem był już niestety znacznie poważniejszy. Amorek zaczął cieknąć przy blokadzie na goleni oraz przy pokrętle tłumienia powrotu po 250km wycieczce asfaltem do Bydgoszczy i Torunia. Chyba za często używałem blokady ale przecież chyba od tego jest aby jej używać. Oddałem na gwarancje pod koniec sierpnia. Naprawa polegała na wymianie goleni dolnych na nowe i wymianie tłumika. Velo znów się spisało i szybko naprawiło usterkę nie robiąc problemów.

Amorek regularnie był konserwowany preparatem Brunox Deo. Dbałem o niego. Przejechał 3 wyścigi. Dwa maratony i jedno XC. Zastąpiła go RS Reba. Pomimo awarii widelec będę wspominać dobrze. Pokazał mi, że RST także może dobrze pracować. Porównywalnie z widelcami z wyższej klasy konkurencji.

Podsumowanie:

Plusy (+):
- cena
- praca na małych nierównościach
- manetka blokady skoku
- waga
- szybki serwis gwarancyjny
- występuje w kilku wersjach (pod vałki, only disc, z manetką lub bez niej)

Minusy (-):
- awaryjność
- mała sztywność przy cięższych osobach
- praca na większych nierównościach (problem z wykorzystaniem pełni skoku)
- problem z dostosowaniem odpowiedniego ciśnienia (Dual Air jest pod tym względem the best)

Fotka mojego roweru razem z Firstem Platinum:

Dołączona grafika

Dołączona grafika
I'm Going To Show You How Great I Am
Giant XTC / RS Reba RL / XTR / XT / SLX / LX - maszyna!

#2 Vertus

Vertus

    Dumny Forumowicz

  • Members
  • 448 postów

Napisano 26 grudzień 2011 - 09:34

Świetna recka aż chciało się doczytać do końca.

#3 kundello

kundello

    Moderator

  • Members
  • 8150 postów

Napisano 26 grudzień 2011 - 10:53

Szkoda że popsułeś na własne życzenie, a potem kto wie, czy to wada akurat tego egzemplarza, czy po prostu miałeś pecha.
Dołączona grafikareBike.pl serwis rowerowy Rzeszów

#4 swierzak

swierzak

    Moderator

  • Members
  • 1757 postów

Napisano 26 grudzień 2011 - 12:06

Szkoda że popsułeś na własne życzenie, a potem kto wie, czy to wada akurat tego egzemplarza, czy po prostu miałeś pecha.


Wtedy ta śruba poszła zupełnie jak masło. Jakby była z aluminium. I cały tłumik do wymiany.

Ponoć First Platinum przez swoje wylajtowanie nie jest aż tak solidny jak jego cięższa wersja First Air. Słyszałem też głosy, że wersja 2009 Platinum, którą posiadałem jest dość wadliwa i często padała ofiarą awarii. W 2010 roku ponoć coś poprawili i widelec nie był już taki awaryjny ale masa poszła w górę o 20g. W sumie 20g to nic ale cena wersji 2010 była wiele wyższa bo kosztował on 1149zł co było już kwotą nie do przełknięcia dla mnie jak za RST.

Nie mniej jednak masa wersji 2011 jest już niższa od wersji 2009/2010 i wynosi 1.55kg z manetką blokady skoku.
I'm Going To Show You How Great I Am
Giant XTC / RS Reba RL / XTR / XT / SLX / LX - maszyna!

#5 RamzyY

RamzyY

    Stały Bywalec

  • Members
  • 601 postów

Napisano 20 wrzesień 2012 - 09:11

koleżka z którym jeżdzę z BS ma RST First AIR z pop'em. Przez 5.6km nie smarował, nie rozbierał amora. Kiedy byliśmy w górach zabrałem grzechotkę z 22tką i olej, żeby zajrzeć do jego powietrznej. Jak w rebie korek wychodzi cały bez oporu tak z RST 'coś się za nim ciągnęło'(air cuide wg schematu) i wolałem nie ciągnąć na chama. Po wyciągnięciu korka z 'cosiem' 1cm UP wlałem profilaktycznie 3ccm oleju, skręciłem, psikłem po goleniach CX80 teflon i ruszyliśmy w góry. Nie pytałem go jak się sprawuje po smarowaniu, ale przydała by się kąpiel uszczelek i zmiana w tłumiku na 5W.
Jego RST First AIR przeżył dzwon z samochodem -niestety WH-MT55 2012 uległo kasacji wraz z dyskiem
https://lh3.googleus...00/_DSC4215.jpg
https://lh3.googleus...SC4197small.jpg
ale amor uszedł z tego cały. Nieco cięższy od Platinum, ale ma to swoje zalety. Wadą jest bez wątpienia brak dual aira

Użytkownik RamzyY edytował ten post 20 wrzesień 2012 - 09:16

Dołączona grafika




Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych