Skocz do zawartości


Zdjęcie
- - - - -

Skandal i Upadek?


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
8 odpowiedzi w tym temacie

#1 White-B

White-B

    Dumny Forumowicz

  • Members
  • 287 postów

Napisano 31 grudzień 2007 - 14:40

Jakis czas temu, w lipcu, pod wpływem silnej "antyeuforii" napisałem taki tekst - felieton, traktujący o wydarzeniach w mojej ukochanej dyscyplinie.

Uroczyście ogłaszam wszem i wobec ze dnia 24 lipca br. upadło na dno to w co kiedyś wierzyłem, to z czym wiązałem w pewien nawet poważny sposób moją przyszłość (jak równiez i wielu mi podobnych...) - zawodowe kolarstwo oraz jego symbol - Tour de France...

Ten sport od wielu lat kojarzy się z dopingiem i aferami z nim związanymi. Dwa lata temu z czynnego życia sportowego wycofał się może najwybitniejszy kolarz w historii - Lance Armstrong i to był początek końca... Lista dr Fuentesa... afera Puerto... 2007, maj - karierę w osnowie dopingu kończy Jan Ullrich, obok Armstronga walczył przez lata, tzw. "zawsze drugi", zawwsze cieszący sie moim uznaniem i sympatią... 2006 -?- wciąż niezakończona sprawa Ivana Basso - powszechnie uznanego za następcę Armstronga: jego nazwisko figuruje na liście dr Fuentesa...

Dr Fuentes - Lekarz sportowy, z jego usług korzystało wielu swiatowej sławy sportowców. Nie tylko kolarzy. Parę lat temu odkryto w jego gabinetach torebki z krwią. Mnóstwo torebek. Ujawninono tylko nazwiska właścicieli będących kolarzami zawodowego peletonu... Piłkarze, zapaśnicy, lekkoatleci: ich próbki też tam były. O nich jest cicho, nikogo to nie obchodzi...

Zawodowe kolarstwo stało sie śmietnikiem. Ci którzy korzystają z dopingu uprawiajac inne dyscypliny, spia spokojnie. Oczy całego swiata zwrócone sa teraz tylko na kolarzy i ich występki. kosz sie zapełnił i śmieci zaczeły z niego wylatywać. Problem prawdziwy w tym że to nie sa tylko smieci kolarzy. Ale o tym, jak juz mówiłem jest cicho sza... Tak jest łatwiej. Udawać że walczy się z dopingiem w sposób całościowy, jednoczęsnie doprowadzajac do upadku jednej z najpiękniejszych dycyplin sportowych...

Po publikacji listy...

...na dobre rozgorzała burza. Zaczęły się masowe naloty na pokoje hotelowe drużyn kolarskich. Powoli na emeryture przechodzili wielcy, bądź ci którzy mogli stac sie wielkimi tego sportu... Nie musze chyba mówić dlaczego...

Ci którzy sie nie wycofali w porę często byli łapani: stosowali EPO, przeprowadzali transfuzje własnej krwi, bądź też podnosili poziom adrenaliny we krwi - najpopularniejsze środki dopingujące... Tak skonczył Tyler Hamilton - świetny na Tour de France 2003. Jechał przez pół wyścigu ze złamanym obojczykiem. Wiemy już dlaczego był do tego zdolny.

Czy Eddy Merckx, Bernard Hinault, Miguel Indurain, najwięksi kolarze, stosowali doping? Nie wiem. Nie obchodzi mnie to...

Czy Lance Armstrong w porównaniu do Induraina będąc mniej sprawnym fizjologicznie, a mimo to odniósł więcej spektakularnych sukcesów dzięki dopingowi? Nie wiem. nie obchodzi mnie to...

lata 70, lata 80, lata 90 - wszystkie przyniosły wiele wspaniałych nazwisk, odkryć technicznych dla kolarstwa. Doping był w nim zawsze, kto wie może nawet od samego początku, czyli od stu lat. Może szprycowali sie wszyscy najlepsi. Tylko nawet jeśli to teraz ktoś udowodni to będa oni kochani mniej? Czy ktoś zabierze im tytuły? W taki mrazie najlepiej od razu zresetować wyniki i osiagnięcia wszstkich kolarzy, wszystkich pokoleń. Może sport w ogóle nie ma sensu?... Może to wszystko się nie wydarzyło?

Kochałem Armstronga za to jak wjeżdżał pod L'Alpe d'Huez, jak kręcił swój słynny młynek podczas jazdy indywidualnej na czas. Cokolwiek o nim mówili, o cokolwiek go nie oskarżano, wychodził z tego zawsze CZYSTY. Może nie był idealnym człowiekiem, nikt nie jest, ale był wybitnym sportowcem. Znalazł swoją drogę i podązął ją do samego końca, do momentu w którym stwierdził, że siedmiokrotny triumf w Wyścigu dookoła Francji z rzędu to jest to do czego dążył. Dokonał tego. Każdy tego pragnie: zamierzyć coś, i dokonac tego. Czegoś naprawdę dużego. Kiedy on skończył, skończyło sie niestety prawdziwe kolarstwo...

Jeżeli Międzynarodowa Unia Kolarska ma z tym tak duzy problem, mogacy nawwet doprowadzić do upadku zawodowego kolarstwa, to może lepiej zalegalizowac doping. Niech każdy kolarz rozstrzyga to we własnym sumieniu. Zakazany owoc smakuje lepiej, jezeli przestanie byc on zakazany i każdy będzie mógł bezkarnie po niego sięgnąć, to może wtedy przestanie on być juz taki atrakcyjny. Albo szprycowac bedą sie wszyscy albo nikt. Tylko po co będzie wtedy szkodzący zdrowiu (no na pewno nie pomagajacy...) doping, może wtedy wszyscy z niego zrezygnują, bo jeśli każdy go będzie miał to wszyscy będa jeździli tak samo i nikt nie będzie wygrywał... Może to jest właśnie droga do oczyszczenia? Nie wiem...


ale to wiem, i to czuję:

24 lipca 2007 - 50 km pokonałem na swoim rowerku bez wspomagaczy. Jedyne po co mogłem sięgnąć to bidon z pół litrem wody... Moge powiedziec tylko tyle: To ja pokonałem te kilometry, a nie one mnie. Jechałem tak szybko jak tylko mogłem... 50 km w 1h 45min, bez zatrzymania. marzę tylko o szklance lodowatej wody i prysznicu. Ale wiem że dokonałem tego sam. Dzięki swojemu wysiłkowi fizycznemu i sile woli. Nie chwalę sie. Nie wiem czy kiedyś będe się ścigał zawodowo. na pewno o tym marzę. Marzyłem?... Sens ma dla mnie to że robię coś dla siebie i jestem z siebie zadowlony. Nie będe mógł potem powiedziec że siedziałem na dupie przed telewizorem i przesrywałem sobie życie.

Kilkdziesiat minut pózniej obejrzałem wiadomości sportowe. Krótkie wieści z Tour de France. Ścigania nie było bo wtorek to był dzień przerwy... Alexandre Vinokurov - jeden z faworytów do zwycięstwa w całym wyścigu, jeden z najwybitniejszych kolarzy ostatnich lat, zostaje przyłapany na dopingu. Informacje potwierdza rzecznik prasowy grupy Astana w której jeździ kolarz z Kazachstanu. Parę dni wcześniej "Vino" wygrał czasówkę, wczoraj górski etap w pirenejach. Coś we mnie pękło...

Tour tworza bowiem zawodnicy , autorytety, a nie sama idea, ona umarłą by piewsza gdyby nie była pielęgnowana przez ludzi. Dlatego umarł Tour de France

Bo nawet jesli do czegoś chcemy dążyc sami, dla siebie, to szukamy wzorców, takim wzorcem był jeszcze parę dni temu dla wielu młodych kolarzy pewnie Vinokurov, szukamy jakiegoś "Hero" który nas uratuje i pokaże drogę, jak w piosence Nickelback pod tym właśnie tytułem
  • Boo i Miśq lubią to
Never underestimate the Power of the Dark Side

#2 Boo

Boo

    Wtajemniczony

  • Members
  • 1770 postów

Napisano 31 grudzień 2007 - 16:50

Masz rację - Tour de France się zmienił, i to na gorsze...

Ale nie dotyczy to tylko kolarstwa, choć można odnieść takie mylne wrażenie. Po prostu kolarze podlegają najbardziej rygorystycznej kontroli antydopingowej na świecie - stąd tyle odkryć i afer. Gdyby równie dokładne sprawdzać np. piłkarzy, pływaków - okazałoby się że tyle samo afer jest w innych dyscyplinach. Po prostu dotyczy to całego wyczynowego sportu (zwłaszcza dyscyplin wytrzymałościowych), ale najwięcej "brudu" odkrywa się w kolarstwie - nie dlatego, że jest go tu najwięcej, ale dlatego że tu najbardziej się go szuka...

"Szukajcie - a znajdziecie" ;)

P.S. Mnie najbardziej dobiły oskarżenia pod adresem Armstrong'a, który był dla mnie ikoną wzorowego sportowca :(
"Towarzystwo poszukujących prawdy jest nieskończenie lepsze niż tych, którzy wierzą że ją znaleźli" T. Pratchett

#3 Miśq

Miśq

    Moderator

  • Members
  • 1523 postów

Napisano 31 grudzień 2007 - 17:06

Lance jest moim wzorem . Dzięki niemu zainteresowałem się tym pięknym sportem i nie wierzę że brał doping .
To co mówi Boo jest prawdą . Każdy sport jest pełen brudu . Ale żę kolarstwo jest bardzo wymagającym sportem i wielu kolarzy prezentuje równy poziom więc ci mniej uczciwi biorą , żeby być lepszymi . Dlatego ich tak testują ...
Dołączona grafika

#4 maro

maro

    Początkujący Forumowicz

  • Members
  • 57 postów

Napisano 31 grudzień 2007 - 17:27

ostatnio było głośno o Marion Jones - straciła praktycznie swój "dorobek" życia.
Zabrano jej medale, wymazano rekordy.
Wcześniej był kanadyjski sprinter - Ben Johnson, a więc nie tylko kolarstwo.
Doping to niestety dzieło kretynów. Podam tylko parę przykładów.
Przy wzmacnianiu siły mięśni u sprinterów doszło do takich "osiągnięć" w tej dziedzinie, że powszechne jest zrywanie mięśni, każdy chyba widział sprinterów nagle odpadających ze stawki, mocno kulejących.
Mięśnie są tak silne, że ich przejście w ścięgna przenosi potężne siły, nienaturalne dla organizmu - stąd właśnie te zerwane zaczepy. Ale, uwaga! giganci koksowania znajdują na to kolejne specyfiki, ścięgna już są u najlepiej sponsorowanych odpowiednio silne! No i dochodzi już do uszkodzenia kolejnego elementu - zdarzały się u sprinterów przypadki wyrwania na zewnątrz i złamania kości strzałki!!! I to pod wpływem własnego naprężenia mięśni.
Może trzeba jeszcze "dopasować" system kostny - oczywiście! Tylko co z sercem, chyba będzie za słabe, nie szkodzi, tez się coś wymyśli!
O skutkach długoczasowych - rozedmie płuc, niesymetrycznym rozroście komór serca, uszkodzeniach wątroby i nerek nie ma co już wspominać. Przepraszam za słowo, ale mam w dupie rekordy, liczy się duch współzawodnictwa. Głupota, chora chęć bycia najlepszym no kasa, kasa, kasa to najgorsze co mamy w sporcie. Niedawno słyszałem o przypadku koksowania sie u młodych kolarzy szosowych - w juniorach!!! I to za wiedzą rodziców!
Ech, szkoda gadać.

#5 szir

szir

    Wtajemniczony

  • Members
  • 1362 postów

Napisano 23 listopad 2009 - 18:25

Dzisiejszy cytat z onetu

23-letni zawodnik zdyskwalifikowany na 20 lat
PAP /15:50
Kolarz Gianni Da Ros został zdyskwalifikowany na 20 lat przez Włoski Komitet Olimpiski (CONI) za stosowanie i handel środkami dopingującymi. Dla 23-letniego Włocha oznacza to praktycznie zakończenie kariery.
Sportowiec, który niedawno przeszedł na zawodowstwo, jest jedną z 11 osób aresztowanych w marcu przez policję w związku z dopingiem w sporcie. Wśród podejrzanych o stosowanie niedozwolonych środków byli również bardzo znani kolarze Danilo Di Luca i Riccardo Ricco.

W poniedziałek CONI ukarała za doping również dwóch innych kolarzy. Davide Lucato został zdyskwalifikowany na osiem lat, a Albino Corazzin na dwa lata.


MAPKA  Z  OBIEKTAMI  DO KOT  i PIELGRZYMIEJ  https://www.google.c...47624999994&z=6

 

Czasami na drodze spotykam prawdziwych bikerów szaleńców, pędzą na złamanie karku i wbrew rozsądkowi... naprawdę... aż ciężko ich czasem wyprzedzić...


#6 Koxiu

Koxiu

    Wtajemniczony

  • Members
  • 1515 postów

Napisano 23 listopad 2009 - 19:43

Zawodnik Kelly's Cartusia Kartuzy, triumfator wielu wyścigów szosowych w Polsce i za granicą, uczestnik Mistrzostw Świata i Europy. Ponadto także Górski Mistrz Polski z roku 2008, do czasu gdy kontrola antydopingowa dała wynik pozytywny.

bikeWorld.pl: Swoim złotym medalem z Górskich Mistrzostw Polski juniorów na szosie nie zdążyłeś się jednak nacieszyć. Po około miesiącu okazało się, że zostałeś zdyskwalifikowany za wspomaganie się niedozwolonymi środkami.
Paweł Poljański: Tak, to prawda. Nie minął miesiąc, gdy przyszło pismo stwierdzające, że kontrola przeprowadzona po wyścigu dała wynik pozytywny - w moim organizmie wykryto obecność salbutamolu, który spożyłem w leku dla astmatyków.

bikeWorld.pl: Jak do tego doszło?
Paweł Poljański: Zaraz po przylocie do kraju z Mistrzostw Świata juniorów, które odbywały się w RPA, złapało mnie przeziębienie. Na początku nie przejmowałem się tym - miałem nadzieję, że to chwilowa niedyspozycja. Jednak z dnia na dzień czułem się coraz gorzej, wystąpił: ból głowy, gardła, uporczywy kaszel, oraz stan gorączkowy. Udałem się wtedy do lekarza pierwszego kontaktu, który zdiagnozował zapalenie oskrzeli i przypisał mi, m.in., lek salbutamol. Zdawałem sobie sprawę, że jest to środek znajdujący się na liście zakazanych, jednak myślałem, że w tej sytuacji mogę go zastosować do zwalczenia choroby - zbliżały się Górskie Mistrzostwa Polski, a ja wyjeżdżałem na zgrupowanie przed tym wyścigiem. Moim zamiarem nie było skorzystanie z niedozwolonego środka, który pomógł by mi wygrać, chciałem po prostu jak najszybciej wyzdrowieć, by w pełni wykorzystać czas na zbliżającym się zgrupowaniu, które ostatecznie miało mnie przygotować do zdobycia medalu MP, na którym bardzo mi zależało. Na tydzień przed startem czułem się już dobrze, więc odstawiłem wszystkie lekarstwa jakie przypisał mi lekarz - włącznie z salbutamolem. Po wygranym wyścigu zostałem wytypowany na kontrolę antydopingową, byłem pewien, że tak jak zawsze, wszystko będzie w porządku. Jednak myliłem się - w mojej próbce moczu wykryty został środek, którym leczyłem się przed MP, na początku był to dla mnie olbrzymi szok. Używałem go przecież, by dojść do stanu, w którym mógłbym w ogóle wsiąść na rower i w miarę normalnie trenować, co było niemożliwe w stanie w jakim znajdowałem się wcześniej. Salbutamol spożyłem ostatni raz na tydzień przed startem, nie wiedziałem, że środek ten utrzymuje się aż tak długo w organizmie.

bikeWorld.pl: Komisja dyscyplinarna Polskiego Związku Kolarskiego zdecydowała jednak o Twojej dyskwalifikacji na dwa lata, pomimo tego, że mnóstwo osób stanęło murem za Tobą. Czy próbowałeś się odwoływać?
Paweł Poljański: Oczywiście, że próbowałem! Przedstawiłem wszystkie recepty, które wypisał mi lekarz, jednak komisja PZKol w ogóle się tym nie przejęła. Nie dostałem także żadnego sensownego wytłumaczenia tej decyzji, a przecież nie brałem tego środka po to, aby podnieść swoją sprawność fizyczną, tylko po to, abym w ogóle mógł zacząć trenować. Na moje szczęście, po przedstawieniu wszystkich faktów, kara została skrócona. Początkowo PZKol dawał mi nawet cień szansy na starty już w czerwcu 2009 roku - z tego powodu normalnie przygotowywałem się do sezonu, później okazało się jednak, że dyskwalifikacja została jedynie zmniejszona do roku czasu - a to oznaczało, że cały sezon przepadł, gdyż w tej sytuacji dyskwalifikacja obowiązywała do listopada 2009 roku.

bikeWorld.pl: Miałeś więc roczną przerwę od ścigania w poważnych imprezach, jak ją wykorzystałeś?
Paweł Poljański: Jak już mówiłem, do sezonu 2009 przygotowywałem się tak samo jak co roku. Gdy jednak dowiedziałem się, że nie będę mógł brać udziału w wyścigach, przyszły chwile zwątpienia - wyścigi wydawały się być niezwykle odległą perspektywą, a trenowanie do nich, przynajmniej przez jakiś czas, bezcelowe. Jednak to szybko minęło, zdałem sobie sprawę, że jeżeli chcę ścigać się na wysokim poziomie w sezonie 2010, to nie mogę nic nie robić, dlatego też zdecydowałem się na udział w amatorskich imprezach MTB.

bikeWorld.pl: No właśnie, mogliśmy Cię spotkać w tym roku podczas zawodów MTB, jak sobie radziłeś?
Paweł Poljański: Nie była to oczywiście dla mnie nowość, w końcu swoją karierę zaczynałem od wyścigów MTB, jednak teraz te zawody traktowałem wyłącznie jako trening, który podtrzyma moją wytrzymałość. Początkowo trudno było się przyzwyczaić do tego rodzaju zawodów - maratonów MTB oraz wyścigów XC, ale zdawałem sobie sprawę, że chcąc jeździć na wysokim poziomie w następnym sezonie, to nie pozostawało mi nic innego niż właśnie te starty.

bikeWorld.pl: Wspominałeś o chwilach zwątpienia w okresie tej przerwy, czy myślałeś też o zakończeniu kariery?
Paweł Poljański: Nie, absolutnie nie! Nigdy tak nie pomyślałem. Minęło za dużo lat ciężkiej pracy, aby nagle to wszystko skończyć, ale wiem, że gdybym został przyłapany na dopingu, który brałem tylko po to by być lepszym i wygrać jakiś wyścig, to do peletonu nigdy bym nie powrócił. Salbutamol jednak piłem tylko po to, by się szybko wyleczyć, a nie po to by być mocniejszym! Ponadto jego przekroczona ilość była tak naprawdę znikoma. Co więcej, byłem przecież wielokrotnie badany w Polsce na imprezach rangi mistrzowskiej, byłem także wiele razy badany za granicą, na zawodach Pucharu Świata i wszystkie wyniki dały wynik negatywny.

bikeWorld.pl: Zacząłeś już przygotowania do przyszłego sezonu?
Paweł Poljański: Tak, chociaż typowe przygotowania, ze względu na rok przerwy w ściganiu, która okazała się być naprawdę długa, rozpocząłem znacznie wcześniej - już we wrześniu.

bikeWorld.pl: Obecnie jeździsz w klubie Kelly's Cartusia Kartuzy, który mocno inwestuje w swoich młodych zawodników. Miałeś także propozycje z zagranicznych drużyn. Wiesz gdzie spędzisz swój przyszły sezon?
Paweł Poljański: Przyznam, że myślałem nad tym dość długo. Po zakończonym sezonie juniora miałem kilka ofert z zagranicznych klubów i gdybym ścigał się w pierwszym roku orlika, to na pewno podpisałbym kontrakt z jednym z nich. Niestety nie miałem wtedy takiej możliwości. Co do przyszłego sezonu to również otrzymałem możliwość wyjazdu do zagranicznej drużyny, ale najprawdopodobniej jeszcze przez rok pozostanę w swoim macierzystym klubie - Cartusii, która daje mi naprawdę znakomite warunki do ścigania.

bikeWorld.pl: Znasz już swoje cele na przyszły sezon?
Paweł Poljański: Chciałbym po prostu powrócić do ścigania na wysokim poziomie. Zdaje sobie sprawę, że rok przerwy to naprawdę długi okres, ale moja motywacja do długich i ciężkich treningów, jest naprawdę olbrzymia.

bikeWorld.pl: W takim razie nie pozostaje nic innego, niż życzyć powodzenia!
Paweł Poljański: Dziękuję. Przy okazji chciałbym podziękować wszystkim, którzy po całym tym zamieszaniu, nie odwrócili się do mnie plecami i cały czas mnie wspierali.


http://news.bikeworl...ański.-.wywiad/

bezczelnie sie przyznal ze wie ze salbutamol znajduje sie na liscie UCI a i tak go zazywal... ok byl chory ale mogl nie startowac przez kilka tygodni po zakonczeniu kuracji

pomijam juz to ze mimo kary startowal w zawodach... porazka ;/

#7 88orange

88orange

    Początkujący Forumowicz

  • Members
  • 51 postów

Napisano 31 grudzień 2009 - 23:16

Nie jestem tak bardzo w temacie bo już kiedyś doszedłem do wniosku, że sport to walka z samym sobą a nie nabijanie komuś kasy, a tak było zawsze, więcej chien wokół niż sportowców. Doping, 50 lat lub 100 temu, był zachód i komuna. Inny świat i warunki, w latach 70 ubiegłego wieku doping był zbędny. Wystarczyło na Kryterium Asów w Katowicach gdy miałem "Jaguara" na ZZR, że mi Czech pokazał Campe i zaprosił do szatni, od klubu dostałem co najwyżej batonik a ta nie osiągalna przerzutka to były dwa lata pracy mojej matki i nadzieja, że za kolejnym razem nic mi nie odpadnie, bo jaguar jaki był taki był, osiem lat prawie codziennej mordęgi wytrzymał ale ZRR się rozpadało, potem już przerwa na lata jak mnie samochód z podporządkowanej trafił bo się nie spodziewał, że przed rowerem nie zdąży, przez cztery pasy jezdni w powietrzu i kolanami w krawężnik, do pełnego sportu nie wróciłem ale to pasja do roweru postawiła mnie zpowrotem na nogi. 16-latek na rencie, wiecie jaki to paradoks, a miny jak się do urzędu poszło ! ! ! Już póżno, WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO Z NOWYM ROKIEM.

Użytkownik 88orange edytował ten post 07 styczeń 2010 - 21:06


#8 U1203mi

U1203mi

    Dumny Forumowicz

  • Members
  • 267 postów

Napisano 20 marzec 2016 - 17:51

Fajne forum, z wieloma ciekawymi wątkami. Na pewno wrócę tu jeszcze nieraz.



USR011203 - Sprawdz naszą stronę: http://forum.polki.p...897#post1075897

#9 U1203mi

U1203mi

    Dumny Forumowicz

  • Members
  • 267 postów

Napisano 11 kwiecień 2016 - 11:49

Jak najbardziej polecam. Mam doświadczenie z tą firmą i jestem bardzo zadowolona z ich usług. Profesjonalnie i rzetelnie.



Ubot3030 - Gorąco poleceam: http://promujsie.cba...11&p=8119#p8119




Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych