Skocz do zawartości


Zdjęcie
- - - - -

otyłość :/


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
81 odpowiedzi w tym temacie

#41 HH2

HH2

    Wtajemniczony

  • Members
  • 1276 postów

Napisano 27 kwiecień 2012 - 09:53

Walnij stówkę (100km) ze 2-3 razy w tyg. w terenie, nie zabierając ze sobą jedzenia - z czasem schudniesz, i to nawet, jak po powrocie się nażresz.

O ile niezabieranie jedzenia na takie trasy to twój problem, to proponowanie tego komuś jest już bardzo nie ok. Dałbym jakąś radę, ale wszystko zostało już powiedziane - zbilansowana dieta, brak słodyczy/słodkich napojów i dużo ruchu i brak pośpiechu. Też miałem nieciekawą figurę (imo), ale coś mi się udało wyrzeźbić :D
  • Bikermtb lubi to

#42 Wiesiu

Wiesiu

    Jestem tutaj Nowy

  • Members
  • 2 postów

Napisano 02 maj 2012 - 22:29

Powiem parę słów na własnym przykładzie, a nie tylko odnosząc się do zagadnień teoretycznych - może komuś coś się przyda.
Ważyłem 134kg i obecnie dzięki jeździe na rowerze doszedłem do 110kg przy 185cm wzrostu, dodam, że nie lubię i nigdy specjalnie nie lubiłem uprawiać sportów. Zajęło mi to jakieś 3 sezony, gdyż jeździłem tylko w lecie przy sprzyjających warunkach i przez okres chłodny jedynie starałem się nie przytyć za wiele (z natury mam tendencję do tycia :P).
U mnie wyglądało to tak, że znalazłem sobie trasę około 23km (starałem się by jak najwięcej było lasu i zróżnicowanego terenu, bo nie znoszę jeździć po asfalcie) i zacząłem sobie po niej powoli szusować... Z początku pamiętam, że czas miałem jakoś 1h40m i musiałem robić obowiązkową przerwę pół godzinną w środku, w czasie samej jazdy także nie było lekko. Nie mogłem zbyt długo pedałować bez przerw... w zasadzie kilka kilkanaście obrotów i musiałem przestać pedałować na chwilę... i tak w kółko. Wracając do domu nie miałem już przez cały dzień siły kompletnie na nic.
Z czasem się poprawiało, przestawałem potrzebować przerw (i starałem się zawsze utrzymać ciągłość jazdy).
Obecnie tę samą trasę (póki co została niezmieniona, ale dzisiaj zrobiłem sobie fajną na 48km i wygląda na to, że będzie to następczyni dotychczasowej :D) pokonuję w zależności od chęci i stanu nawierzchni w czasie 1h02m-1h08m (które o parę minut mogę jeszcze zmniejszyć) bez przerw, a po powrocie czuję się całkiem normalnie. Zawsze jeździłem tak abym czuł, że jadę tzn. praktycznie nie dopuszczam do sytuacji gdzie choć trochę nie "dyszę".
W moim przypadku, zajęło mi sporo czasu zrozumienie tego jak działa mój organizm i co jest mu potrzebne do szczęścia.
To co zauważałem, to że jak kończyłem sezon jeżdżenia, to waga nadal mi spadała jeszcze przez kilka tygodni.
Nigdy nie stosowałem żadnych diet (a jestem strasznym mięsożercą, dla mnie musi być mięso i kartofle, a nie spożywam (bo nie lubię) praktycznie kompletnie nabiału ani ryb. Wszędzie czytam o tym liczeniu kalorii i tych różnych pierdołach typu nie jedz tego, tamtego, to złe tamto też etc. Jedyne co wprowadzałem w życie na okres jeżdżenia to ograniczenie ilości spożywanego pokarmu, a także niespożywanie go na noc... zazwyczaj max o 20 (wiem, że niektórzy podają wcześniejsze pory, ale jak ja chodzę spać po północy to ostatni posiłek o 18 jest niespecjalnie uzasadniony). Ograniczyłem także tłuszcz, ale jedynie na zasadzie niepolewania ziemniaków olejem ze schabów - sosów nigdy nie ograniczałem. Ja niestety mam tak, że mogę jeść mniej, ale muszę jeść słodkie... mój organizm zawsze tego woła, także nie odmawiałem sobie zjedzenia co parę dni jakiejś bajaderki czy wypicia słodkiego napoju.
Ciekawe jest jeszcze to iż zauważam, że w okresie jeżdżenia mam dużo mniejszy apetyt... nie wiem jednak z czego to wynika.
Mimo to, rezultatu osiągnąłem i swą przygodę kontynuuję.
Mą wagę bez problemu znosił i znosi Kross Hexagon V5 który jednak przeszedł później kilka modyfikacji.

#43 Vertus

Vertus

    Dumny Forumowicz

  • Members
  • 448 postów

Napisano 03 maj 2012 - 07:53

Fajna historyjka :) dziękuje ,że się nią podzieliłeś. Ja też stosując się do zaleceń kolegi Boo schudłem już fakt nie dużo bo tylko kilogram lub 2 ale zawsze do przodu :)
A chłopaki co myślicie na temat spalaczy tłuszczu warto w takie coś inwestować ?

#44 m0rdeczka

m0rdeczka

    Emerytowany

  • Members
  • 1433 postów

Napisano 03 maj 2012 - 09:51

Trzeba pamiętać, że te wszystkie tabletki (chyba że mówisz o urządzeniach co robią za ciebie robote...) nie działają same - one tylko pomagają w pewnych rzeczach. Nie wolno sobie jadać tabletkę raz dziennie i już myśleć, że się chudnie. One pomagają w spalaniu tkanki podczas ćwiczeń i aktywności ruchowej. Nie powiem dokładnie co one robią w organizmie, bo każda tableta robi co innego. Są jeszcze produkty przyspieszające metabolizm w nocy, ale na ten temat się nie wypowiem, bo pojęcia nie mam jak to działa.

Sam jednak jestem przeciwnikiem jakichkolwiek suplementów.
Gt Avalanche 3.0 prowokacje
Dołączona grafika
GG: 9096807 afery

#45 martinXX

martinXX

    Elita Forum

  • Members
  • 2098 postów

Napisano 03 maj 2012 - 10:22

Ciekawe jest jeszcze to iż zauważam, że w okresie jeżdżenia mam dużo mniejszy apetyt... nie wiem jednak z czego to wynika.


Nie wiem, czy może mieć to miejsce w twoim przypadku, ale podczas dłuższego wysiłku może obkurczać się żołądek, co powoduje, że mimo to, że po powrocie jesteśmy mocno zmęczeni, to nie chce nam się bardzo jeść "napychać się".

Ja niestety mam tak, że mogę jeść mniej, ale muszę jeść słodkie... mój organizm zawsze tego woła, także nie odmawiałem sobie zjedzenia co parę dni jakiejś bajaderki czy wypicia słodkiego napoju.


Nic nie musisz. Tą są tylko twoje przyzwyczajenia i upodobania. Gdybyś został siłą odcięty od takich pokarmów (ale zachowując jakąś zbilansowaną dietę rzecz jasna) , to nic by ci się nie stało.

#46 m0rdeczka

m0rdeczka

    Emerytowany

  • Members
  • 1433 postów

Napisano 03 maj 2012 - 11:26


Nic nie musisz. Tą są tylko twoje przyzwyczajenia i upodobania. Gdybyś został siłą odcięty od takich pokarmów (ale zachowując jakąś zbilansowaną dietę rzecz jasna) , to nic by ci się nie stało.



Mogłoby to zadziałać mocno na jego psychikę, bo podchodzi to pod pewnego rodzaju uzależnienie, a jak z każdym uzależnieniem tak i tu nie można kontaktu od razu urywać tylko stopniowo schodzić do 0. ( je 5 batonów diennie, zmniejsza do 3,2,1, a w końcu ich nie je ) Chociaż jeśli nie jesteś tak uzależniony od słodyczy to można spróbować w cale ich nie ruszać. NIestety do wszystkiego silna wola i determinacja jest potrzebna, których sam nie mam.
Gt Avalanche 3.0 prowokacje
Dołączona grafika
GG: 9096807 afery

#47 martinXX

martinXX

    Elita Forum

  • Members
  • 2098 postów

Napisano 03 maj 2012 - 11:33

niezabieranie jedzenia na takie trasy to twój problem


Dlaczego problem. :) 100 km po równinach = 4 godz. Jem dobry obiad i wychodzę. Wracam akurat na kolacyjkę. Cztery godziny to nie jest czas, w którym żołądek byłby zmuszony przyjmować jakieś kolejne pokarmy. Jasne, zabranie przegryzek nie zaszkodzi. Co innego, gdy wychodzi się faktycznie na cały dzień, oraz w teren, gdzie linie hipsometryczne przebiegają gęsto. Ostatnio skorzystałem z pół chleba, 3.5 łącznie litrów picia i koszyczka kiwi. A było tylko 150 km.

#48 Elton

Elton

    Jestem tutaj Nowy

  • Members
  • 8 postów

Napisano 08 maj 2012 - 23:17

Przy właściwym posiłku przed wyjazdem raczej nie powinien nas dopaść głód na trasie. Ważniejsze zdecydowanie jest tutaj nawodnienie organizmu, regularne picie, niż podjadanie między kolejnymi kilometrami. Mnie osobiście bodaj 2 krotnie w ciągu ostatnich 5-6 lat złapał głód na trasie, z czego raz spowodowane to było lichym śniadaniem, a drugi raz zbyt dużym dystansem w stosunku do możliwości :P

#49 kafka

kafka

    Jestem tutaj Nowy

  • Members
  • 2 postów

Napisano 22 lipiec 2012 - 10:24

Witam forumowiczów! Jak na razie jestem świeżakiem rowerowym, a chciałabym zacząć jeździć, aby no cóż trochę schudnąć i urozmaicić swoją aktywność. Do tej pory dość regularnie biegałam i nadal biegam przeważnie 3 razy w tygodniu średnio po 5 kilometrów. Często w weekendy zdarzają mi się dłuższe trasy. Lubię trenować rano przed pracą do godziny czasu. Przyzwyczaiłam się do biegania na czczo, ale od czasu przeczytania artykułu http://www.doz.pl/cz...ie_a_odzywianie że może grozić to nieodwracalnemu niszczeniu włókien mięśniowych, moje motywacje do biegania trochę spadły. Strasznie nie lubię biegać po jedzeniu nawet po lekkim śniadaniu. Nie mam czasu odczekać po posiłku, a popołudniami też ciężko mi znaleźć chwilę dla siebie. Dlatego pomyślałam o rowerze i przejeżdżaniu tras również tak w ciągu godziny. Czy myślicie, że spokojny rozruch na czczo jest również obciążający dla organizmu jak bieganie? Piszecie, że nie powinno się trenować nawet po lichym śniadaniu. Odradzacie jeżdżenie na czczo nawet spokojnym, równym tempem nie przekraczającym 60 minut?

#50 Kenhill

Kenhill

    Elita Forum

  • Members
  • 2746 postów

Napisano 22 lipiec 2012 - 10:34

Dla mnie jazda na głodnego nigdy nie skończyła się niczym dobrym, tyle, że nie było to celowe tylko brak pieniędzy, brak sklepu, zbyt daleki wyjazd itd. Wieć każdy wysiłek fizyczny na głodnego będzie szkodliwy, bez znaczenia co będziesz robiła :)

#51 Raptor

Raptor

    Moderator

  • Members
  • 1028 postów

Napisano 22 lipiec 2012 - 18:55

Wszystko zależy co chcesz stracić... Jeśli schudnąć oznacza dla Ciebie zrzucenie tłuszczu - to odradzam mocniejszą aktywność sportową na czczo. Tłuszcz "wytopisz" tak czy siak, podczas regularnych i w miarę intensywnych treningach...

Co innego jeśli chcesz się pozbyć mięśni (co jest lekką dewiacją wg mnie) - wtedy bieganie na czczo będzie powodowało procesy kataboliczne i "spalanie" mięśni.
http://www.web-star.org <<-- tworzenie stron internetowych, pozycjonowanie, reklama, grafika.. :)

#52 marcingrychtol

marcingrychtol

    Wtajemniczony

  • Validating
  • 1279 postów

Napisano 22 lipiec 2012 - 20:15

Tłuszcz "wytopisz" tak czy siak, podczas regularnych i w miarę intensywnych treningach...


Z tego co mi wiadomo, najlepiej tłuszczu pozbywa się poprzez długą (co najmniej 40 minut) i umiarkowaną aktywność fizyczną.
  • Bikermtb lubi to

https://www.tkholding.pl/ Projekty architektoniczne z wykorzystaniem najnowszych technologii Building Information Modelling i Virtual Reality


#53 Bikermtb

Bikermtb

    Elita Forum

  • Members
  • 2309 postów

Napisano 22 lipiec 2012 - 21:09

Z tego co mi wiadomo, najlepiej tłuszczu pozbywa się poprzez długą (co najmniej 40 minut) i umiarkowaną aktywność fizyczną.


Co racja to racja...

#54 martinXX

martinXX

    Elita Forum

  • Members
  • 2098 postów

Napisano 22 lipiec 2012 - 23:10

Jak z rana bulgocze Ci na rozruchu śniadanie, to może pomyśl o jakiś szybkich łatwych shake'ach w zastępstwie? Jakiś jogurt zmiksuj z owocami i z miodem, albo coś... Może płynów, nie będziesz tak w żołądku odczuwać, a istotne jest to, by wrzucić w siebie trochę energii. A może wieczorem nazbyt najadasz się późno, i stąd ta poranna niechęć?
Chociaż podobno wielu bokserów zaczyna dzień od biegania 60 min, i dopiero potem jest śniadanie ... A zaniku mięśni po nich jakoś nie widać. :)
Z tym, że osobiście bym się nie wybrał na żadne jazdy na głodniaka, trąci to manią suicydalną. :)

#55 kafka

kafka

    Jestem tutaj Nowy

  • Members
  • 2 postów

Napisano 23 lipiec 2012 - 14:37

Dzięki za odpowiedzi. Chyba faktycznie rower nie nadaje się na treningi na głodniaka. Po godzinie myślałam już tylko o jedzeniu. Z bieganiem jest zupełnie inaczej. Lepiej się czuję, biegając na czczo. pozdrawiam

#56 Boo

Boo

    Wtajemniczony

  • Members
  • 1770 postów

Napisano 24 lipiec 2012 - 16:47

Z tego co mi wiadomo, najlepiej tłuszczu pozbywa się poprzez długą (co najmniej 40 minut) i umiarkowaną aktywność fizyczną.


Nie do końca - długa i intensywna aktywność fizyczna pozwoli spalić więcej kalorii niż aktywność umiarkowana, i co za tym idzie więcej tkanki tłuszczowej. Warunkiem jest tu jednak czas - w obu przypadkach trening musi trwać tyle samo, bo dla procesu lipolizy najważniejszym kryterium jest długość trwania wysiłku, a nie jego intensywność.

Oczywiście w pewnym sensie te dwa zagadnienia się łączą, bo siłą rzeczy łatwo jest jechać 2 godziny tempem umiarkowanym niż 2 godziny tempem sprintowo - wyplujpłucnym :) Stąd radzi się umiarkowaną intensywność wysiłku aby trwał on dłużej i tym samym zagwarantował uruchomienie rozpadu tkanki tłuszczowej.

Już chyba o tym kiedyś pisałem, ale warto przypomnieć - mechanizm lipolizy jest procesem powolnym, wieloetapowym, mówiąc łopatologicznie "bezwładnym" - zanim cała ta machina się rozrusza, musi minąć trochę czasu. Analogicznie metabolizm węglowodanów jest szybki i bardzo sprawny - ale zapasy węglowodanów w organizmie to ułamek energii zgromadzonej w tłuszczach. Stąd też wynika fizjologia wysiłku fizycznego - przez pierwsze kilkanaście sekund - kilka minut (zależy od intensywności wysiłku oraz wielkości i rodzaju mięśni) organizm zużywa intensywnie materiał energetyczny zgromadzony bezpośrednio w mięśniach. W międzyczasie, wraz ze spadkiem stężenia substancji energetycznych w mięśniu uruchamia się "spalanie węglowodanowe" - mięsień wychwytuje z krwi glukozę i od razu zużywa, zaś spadek stężenia glukozy we krwi kompensowany jest przez stopniowe uwalnianie do krwi zapasów energetycznych wątroby (stąd też izotoniki dają kopa - bo zawarta w nich glukoza błyskawicznie wchłania się do krwi i stąd do mięśni). Dopiero po jakimś czasie (20-30 min), wraz ze spadkiem wątrobowych zapasów energetycznych zaczyna powoli aktywować się "spalanie tłuszczowe"...

Jak więc widać nie tyle intensywność, ile czas jest najważniejszym kryterium redukcji tkanki tłuszczowej. Stąd też lepiej dla oponki - a raczej gorzej :P - jechać godzinę umiarkowanym tempem niż w 15 minut zdobyć premię górską tempem olimpijskim.

Oczywiście osobną kwestią pozostaje wspomniany katabolizm mięśniowy - im wysiłek intensywniejszy, tym większe mikrouszkodzenia mięśni. Uszkodzenie mięśni przy wysiłku jest kwintesencją treningu - bo uszkodzone włókna zostają odbudowane mocniejsze, tym samym stopniowo zwiększając sprawność mięśnia. Ale jak do budowy muru trzeba cegieł, tak do odbudowy mięśni - energii i aminokwasów. Przy ich nieobecności przebudowa mięśnia nie następuje lub jest tylko częściowa, wskutek czego trening zamiast podnosić sprawność nic nie daje, lub w ekstremalnych sytuacjach prowadzi wręcz do wyniszczenia organizmu.

Poza tym jak wynika z badań spalanie tłuszczów zachodzi najintensywniej w obecności węglowodanów - przy długotrwałym wysiłku istnieje do pewnej granicy dodatnia korelacja między stężeniem glukozy we krwi a intensywnością lipolizy. Zatem nie ma też sensu jazda "na samych tłuszczach" - w bidon energetyk (choćby te 20-30 kcal/100 ml) i łyknąć co 10 minut ;)

Użytkownik Boo edytował ten post 24 lipiec 2012 - 16:52

  • mumifikant i marcingrychtol lubią to
"Towarzystwo poszukujących prawdy jest nieskończenie lepsze niż tych, którzy wierzą że ją znaleźli" T. Pratchett

#57 Esterkaa

Esterkaa

    Jestem tutaj Nowy

  • Members
  • 14 postów

Napisano 27 październik 2014 - 11:47

Ja też chciałabym schudnąć - mimo jeżdżenia rowerem, biegania i  tym podobnych, moja waga wciąż utrzymuje się na poziomie około 70 kg...

Wspaniale by było ważyć 50 kg jak kiedyś w gimnazjum...



#58 Athack

Athack

    Jestem tutaj Nowy

  • Members
  • 5 postów

Napisano 24 styczeń 2015 - 16:03

Ja to czekam tylko jak będzie cieplej, wracam z komputera na rowerek min. 2H dziennie. Praca przy komputerze wycięcza :( uwierzcie :(


http://vonline.u-seo24.pl/ - filmy bez limitu :)


#59 dating

dating

    Jestem tutaj Nowy

  • Members
  • 3 postów

Napisano 26 styczeń 2015 - 10:47

chuba na poczatek proponuje Ci basen:)



#60 karcerekw

karcerekw

    Jestem tutaj Nowy

  • Members
  • 6 postów

Napisano 28 styczeń 2015 - 16:04

Zgadzam się, to dobry pomysł. Mój mąż ma przyjaciela, którego zaprosił na piłkę nożną. W zimę grają na hali. Ważył około 110 kg. Wzrost około 180cm. W każdym razie na początku stał na bramce, teraz, po kilku miesiącach gry (1 raz w tyg po 2h), normalnie biega i wytrzymuje całe 2 godziny gry. Z czasem zaczął również patrzeć na talerz i to co je.

 

Dlatego zdecydowanie ruch i dobra dieta.


Mój blog: http://wakacjewgdansku.com.pl/ Serdecznie zapraszam :)





Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych